choroba

3 Mar

Za oknem szaro i ponuro… a ja siedzę przed komputerem i szukając nowych wiadomości i stron o mojej chorobie rozmyślam o swoim życiu pełnym cierpienia.
Myślami wracam do okresu dzieciństwa gdy Fibrodysplazja zaatakowała po raz pierwszy. Już wtedy jej atak był bardzo bolesny, nie spodziewałem się jednak, że ten ból będzie już mi towarzyszył przez cały czas… bo nigdy mnie nie opuszcza. Czasem sobie żartuję, że gdy pewnego dnia obudzę się i nic mnie nie będzie boleć, to będzie znaczyło że umarłem…
Po powrocie ze szpitala starałem się żyć w miarę normalnie, ale nie do końca mogłem. Musiałem uważać na to co robię, aby nie doznać jakiegoś urazu (gdyż już wtedy byłem świadomy tego, że uderzenie się czy upadek może spowodować nowe ataki bólu), musiałem po prostu żyć nad wyraz ostrożnie, co dla dziecka nie jest takie proste. Ale nawet ta ostrożność nie zapobiegła kolejnym atakom FOP… aż w rezultacie zmuszony byłem zasiąść w wózku inwalidzkim.
Potem gdy dowiedziałem się prawdy o tej chorobie… to był dla mnie prawdziwy koszmar. Bo lepiej chyba nie wiedzieć do końca na co się choruje, mieć nadzieję że wszystko będzie dobrze… A ja dowiedziałem się wszystkiego od razu – zupełnie jak skazaniec, któremu odczytano wyrok – dożywocie bez prawa do wcześniejszego zwolnienia.
W pierwszej chwili załamałem się, bo nie mogłem sobie uświadomić, że moje zdrowie nigdy już się nie poprawi, że powoli będę coraz bardziej ograniczany ruchowo, aż w końcu… nie, tego nawet sobie nie wyobrażam i mam nadzieję że do tego nie dojdzie.
Wielokrotnie zadawałem sobie pytanie „dlaczego ja?”, czemu mnie spotkało coś tak strasznego jak FOP… do dziś nie znam odpowiedzi na to pytanie. Jeśli to nie jest przypadek, tylko świadome działanie Boga, to chyba wybrał odpowiednią osobę. Bo w życiu z Fibrodysplazją trzeba mieć bardzo dużo sił, zarówno tych witalnych jak i psychicznych. A ja… mimo że czasem chcę się poddać, bo mam już dość… to jednak coś mi mówi żebym się nie poddawał, żebym nie oddał swojego życia bez walki. I mimo okropnego bólu jaki mi towarzyszy każdego dnia, mimo braku nadziei na lepsze jutro… jakoś nie umiem się poddać. Będę walczył z FOP do samego końca, niech wie że ze mną nie pójdzie jej tak łatwo.
Pamiętajcie – nawet gdy wasze życie jest beznadziejne i bez przyszłości – nie poddawajcie się. Walczcie do końca…

Reklamy

Jedna odpowiedź to “choroba”

  1. Kasia Dopierała 3 marca 2009 @ 17:05 #

    Tomku, podziwiam Cię, że masz w sobie tyle siły!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: