samotność…

25 Mar

Właściwie przez całe swoje życie byłem samotny. Już w dzieciństwie, gdy pojawiła się moja paskudna choroba, gdy dwa lata spędziłem w szpitalach… już wtedy odczuwałem samotność. Dokuczała mi zwłaszcza nocą, gdy niejednokrotnie z powodu bólu nie mogłem spać, tylko płakałem cicho w poduszkę. Niestety, nie było przy mnie nikogo, kto mógłby mnie wtedy przytulić i otrzeć łzy.
Reszta dzieciństwa też upłynęła mi samotnie. Jakoś tak nie odczuwałem ochoty na spotkania towarzyskie, głównie ze względu na moją chorobę oraz nieśmiałość. Wolałem sobie iść na spacer do lasu czy zamknąć się w pokoju i słuchać muzyki lub czytać książki. Bywałem czasem po sąsiedzku w restauracji, ale długo tam nie wytrzymywałem, towarzystwo innych osób szybko mnie męczyło…
Potem gdy choroba posadziła mnie na wózku inwalidzkim… wtedy już całkiem zamknąłem się w sobie. Najczęściej wtedy czytałem, książki sprawiały że moja wyobraźnia przenosiła mnie w odległy świat, daleko od mojej choroby i problemów. Gdy dostałem później swój pierwszy komputer, to stał się on dla mnie źródłem nowej wiedzy, a także sposobem na zorganizowanie sobie czasu. Mogłem przy nim siedzieć cały dzień – poznawałem jego tajemnice, uczyłem się jak optymalnie z niego korzystać, a także służył mi do celów rozrywkowych. I nie potrzebowałem innego towarzystwa…
Gdy rozpocząłem swoją przygodę z Internetem… na początku stał się on moim oknem na świat. Najpierw strony internetowe (zwiedzanie portali internetowych, stworzenie własnych stron), potem grupy dyskusyjne, komunikacja bezpośrednia (gadu-gadu, irc, czaty). Wszystko to tak bardzo mi się podobało, bo było na wyciągnięcie ręki, nie musiałem wychodzić z domu aby sobie z kimś porozmawiać.
Ale z czasem zaczęło mnie to męczyć. Każda nowa znajomość przebiegała według tego samego schematu – najpierw poznawanie się, częsty kontakt (mailowy lub przez gg), a potem… potem kontakt coraz rzadszy, coraz mniej wspólnych tematów, aż w końcu kontakt się urywał. I tak było bardzo często…
Teraz komputer znam na wylot, Internet też już mnie nie bawi… jeszcze tak z przyzwyczajenia sprawdzam garść moich ulubionych stron internetowych, z przyzwyczajenia ściągnę czasem jakąś nową grę czy film, z przyzwyczajenia posiedzę na gg. Ale coraz częściej mam tak, że siedzę, patrzę przez okno, ale nic nie widzę. Myślami błądzę gdzieś po moim wyimaginowanym świecie, oderwany od rzeczywistości… i coraz mniej pragnę kontaktu z innymi ludźmi. Zupełnie jakbym miał autyzm.
Te myśli żeby się całkowicie zamknąć w sobie, odizolować od reszty świata… przychodzą do mnie coraz częściej, są bardzo kuszące. Jeszcze jakoś się trzymam, ale ostatnio czuję się tak bardzo zmęczony życiem, choroba wysysa ze mnie energię… czasem gdy rano się budzę i otwieram oczy, to leżę w łóżku i nie mam ochoty wstać, chciałbym z powrotem zamknąć oczy i zasnąć na dobre. I tylko moja silna wola sprawia, że jednak wstaję…
Ciekaw jestem jak to długo jeszcze potrwa, kto wygra w tej nierównej walce? Mam nadzieję że to jednak będę ja…

Reklamy

Jedna odpowiedź to “samotność…”

  1. Joanna 9 kwietnia 2009 @ 13:30 #

    Nie jesteś sam, my też czasami budzimy się i nie dostrzegamy dnia…
    * Krzysiek,
    * Paweł,
    * Daria,
    * Marta,
    * Ola,
    * Joanna,
    (każdy z nas doskonale wie, co to znaczy mieć FOP).
    Kto nie walczy, nigdy nie wygra!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: