Archiwum | Kwiecień, 2009

wiosna

27 Kwi

Nareszcie…
Po prawie półrocznym pobycie w domu (z małą przerwą na styczniowy turnus w Górznie) nadeszła wiosna, na dworze zrobiło się cieplej i w końcu mogę wyjść na dwór. Jak to zwykle bywa – najpierw wyjeżdżam w jakiś ciepły dzień posiedzieć trochę przed domem, przyzwyczaić się do świeżego powietrza i słońca. Te pierwsze dni spędzone na dworze sprawiają mi wiele radości. Mogę się wygrzać na słoneczku, pooddychać pełną piersią… a często zdarza się tak, że puszczam sobie jakąś spokojną muzykę z komórki lub odtwarzacza mp3, zamykam oczy i się trochę relaksuję.
Następnie, gdy już przyzwyczaiłem swój organizm do zmiany otoczenia, to ładuję akumulatory w swoim wózku elektrycznym i wyruszam w podróż. Najczęściej jeżdżę do lasu, teraz gdy zrobili nam ścieżkę rowerową w tamtym kierunku, to mogę bezpiecznie jechać na łono przyrody, gdzie ładuję swoje akumulatory. Każda taka wyprawa sprawia, że mogę się odprężyć, wyciszyć, uspokoić… nie myślę wtedy o swoich problemach osobistych i zdrowotnych, tylko słucham śpiewu leśnych ptaków i zapominam o wszystkim…
Ostatnio odpaliłem sobie na komputerze AutoMapę i przeglądałem sobie mapę okolicy zastanawiając się gdzie tu mógłbym się wybrać na spacer. Okoliczne wioski zwiedziłem już wszystkie, podróż do Mosiny (ok. 9 km w jedną stronę) stała się już dla mnie rutyną. W ubiegłym roku byłem nawet w Jaszkowie w tej znanej stadninie koni.
Kusi mnie podróż do… Łodzi. Nie, nie obawiajcie się, nie zwariowałem aby wybierać się w podróż 200 km wózkiem elektrycznym, zwłaszcza że mój wózek ma zasięg ok. 40 km. W mojej okolicy również znajduje się miejscowość o tej nazwie – leży około 20 km od Żabna, tuż przed Stęszewem. Byłaby to dość długa podróż (najpierw do Mosiny, a potem na Stęszew), mniej więcej 2-2.5 godziny jazdy. Obejrzałbym okolicę, zrobił pamiątkowe zdjęcie prze tablicy z nazwą miejscowości i po krótkim odpoczynku powrót do domu. To byłaby moja pierwsza taka długa podróż wózkiem elektrycznym, niewykluczone że ją odbędę latem…
Teraz niestety nie mogę, bo powoli szykuję się na kolejny wyjazd do Górzna. Już 5 maja po śniadaniu zostanę zapakowany do samochodu, który mnie zawiezie do mojego drugiego domu pod Lesznem, gdzie zostanę do 18 czerwca. Więc na razie muszę dbać o siebie, oszczędzać się, abym miał siły do rehabilitacji. Gdyż, wbrew temu co sądzi wiele osób, ja nie jadę na wczasy, tylko do pracy – będę ćwiczył, malował kolejne obrazy, a to niestety nie jest takie łatwe jak wam się wydaje. Ale nie będę narzekał, bo właśnie po to jadę – aby ćwiczyć, aby usprawnić swoje zdrowie. No i oczywiście po to aby spotkać się z osobami, które tak bardzo lubię.
A więc do usłyszenia pod koniec czerwca, gdy wrócę z mojego raju…

Reklamy
%d blogerów lubi to: