Archiwum | Czerwiec, 2012

po kolejnej przerwie…

18 Czer

Zaglądam tu po kilku miesiącach nieobecności, ale nie odzywałem się do Was z jednego głównego powodu – braku tematu i chęci do pisania. Głownie nie chciało mi się nic pisać, nie chciało mi się myśleć, nie chciało mi się nic…
Ale tak już jest gdy siedzi się kilka miesięcy w domu, na dworze jest zimno, potem deszczowo i wietrznie, a teraz deszczowo lub bardzo upalnie. Więc z konieczności siedzę w swoim domowym więzieniu i nie mam ochoty na nic, tak jakoś egzystuję z dnia na dzień. Teraz jest już lepiej, bo dni z taką umiarkowaną pogodą jest więcej, zatem mogę wsiąść na mojego elektrycznego rumaka i ruszyć na mały spacer aby odetchnąć trochę świeżym powietrzem.
Ta niechęć do jakiejkolwiek pracy zbiegła się z kolejnymi problemami zdrowotnymi. Niby jak człowiek siedzi na wózku, to nie dozna żadnego urazu, więc choroba nie powinna się zbyt szybko rozwijać. Ale nawet wtedy nie jest tak dobrze jakbym tego chciał…
Przede wszystkim zwiększyły się u mnie dolegliwości bólowe. Tak, wiem, mogę przecież wziąć tabletkę przeciwbólową… ale ja w dzieciństwie byłem tak przekarmiany lekami w szpitalach, że obiecałem sobie iż nie będę się truł lekarstwami bez potrzeby. Wolę czuć się trochę gorzej, niż faszerować swój organizm chemią. Może to i trochę głupie podejście do choroby, ale z drugiej strony cierpienie uszlachetnia… 😉
Bóle nasiliły się przede wszystkim w lewej dłoni (czasem mnie boli jakbym miał atak reumatyzmu w palcach), a także w nogach i trochę też na odcinku szyjnym. W nogach choroba zaatakowała mi lewą stopę… sztywniejące palce zaczęły się trochę podwijać pod spód, a ponieważ idąc do łazienki stąpam na tej nodze na palcach, więc chore paluszki są odginane ciężarem ciała do góry i tak na zmianę – choroba w dół, a ja w górę… i na razie jest remis.
Nie wiem jak to jeszcze długo potrwa, ale mam nadzieję że jeszcze trochę wytrzymam… chociaż kolana i łydki też już są coraz bardziej sztywne i coraz trudniej mi już chodzić. Do tego skurcze nóg powodowane problemami z krążeniem (jak to u większości osób prowadzących siedzący tryb życia), zimne kończyny, problemy z sercem podczas upałów…
Ale nie przejmujcie się, dam sobie radę i nie dam się pokonać.
A co tam słychać w moim codziennym życiu? Gdy nie miałem na nic ochoty, to głównym moim zajęciem było oglądanie filmów i seriali. Mój komputer na okrągło coś ściągał, a ja oglądałem po 3-4 filmy dziennie… albo serial 20-odcinkowy obejrzany przez dwa dni…
Głównie były to filmy akcji, horrory, fantastyczne… ale także bajki. 🙂
Później już się trochę nasyciłem tym oglądaniem, nowych ciekawych rzeczy było już coraz mniej, więc trochę przystopowałem. Owszem, jeszcze zdarzy mi się ściągnąć jakiś ciekawy film, ale nie robię już całodniowych maratonów. Teraz chwytam się jakichś dorywczych zajęć, więc także nie mam już tyle czasu na oglądanie…
Na koniec chciałem się jeszcze pochwalić, że nawiązałem współpracę z Kasią – redaktorką działu Zdrowie w internetowym portalu We Dwoje. Kasia napisała kilka fajnych artykułów o mojej chorobie, pomaga mi przy tłumaczeniu niektórych materiałów z IFOPA, a ostatnio nawet… zaczęła pisać pracę magisterką na temat FOP. Oczywiście staram się jak mogę żeby jej pomóc – kawy nie robię 😉 – i mam nadzieję, że dzięki jej pracy wiedza o FOP w Polsce będzie jeszcze bardziej rozpowszechniona. Dzięki Kasiu. 🙂

Reklamy
%d blogerów lubi to: