Na szpitalnym śmietniku…

10 Mar

Ostatni mój wpis o Górznie pochodził sprzed dwóch lat, gdy po powrocie z turnusu opisywałem jak bardzo pogorszyło mi się zdrowie przez niefrasobliwe podejście personelu, pisałem też że to był mój ostatni pobyt. Bo skoro zdrowie pogarsza mi się coraz bardziej, nogi są coraz słabsze, to nie chciałbym z kolejnego turnusu wrócić prosto do łóżka, bo nie będę mógł już w ogóle chodzić.
Przez cały czas tęsknię za naszymi opiekunkami „cioteczkami”, za panią Gosią z terapii czy też za innymi znajomymi, którzy tam pracują. Chciałbym jeszcze ich zobaczyć, pogadać trochę, wypić wspólnie kawę… przyjechać chociaż na kilka godzin. Jakoś pewnie dałbym radę tam dojechać (z domu do Górzna mam około 60 km), ale wolałbym rozszerzyć te odwiedziny. Pomyślałem więc, że pojadę tam jak Piotr z Gostynia będzie na turnusie, przy okazji zobaczę i jego, a także pomoże mi wybrać dzień, kiedy cioteczki będą miały dyżur. Jako że Piotr wysłał skierowanie na kolejny turnus, więc zostało nam tylko czekać na jego przyjęcie. Wiedziałem, że czas oczekiwania może być kilkuletni, bo już wtedy w sąsiednim ośrodku w Osiecznej trzeba było czekać na przyjęcie nawet 5 lat…
Czekaliśmy na jakąś odpowiedź z Górzna w sprawie turnusu Piotra, aż w końcu zapomniałem o tym. Kilka dni temu Piotr odezwał się do mnie na GG i poinformował, że dostał odpowiedź z Górzna. Kazał mi zgadywać termin turnusu, tak dla żartu odpowiedziałem, że pewnie w 2020 roku w jego 70 urodziny. Nie przypuszczałem, że pomylę się całkiem sporo…
Okazało się, że Piotr dostał potwierdzenie turnusu na rok… 2026 (!). Tak, dobrze widzicie – rok dwa tysiące dwudziesty szósty. Okazało się, że po raz kolejny pozmieniali zasady przyjmowania na turnus. Na samym początku (gdy przyjechałem tam po raz pierwszy w 2007 roku) można było przyjechać na turnus trzytygodniowy, pojechać do domu na trzy tygodnie i wrócić na nowe trzy tygodnie. Czyli co drugi miesiąc można było spędzać w Górznie. Potem ograniczyli liczbę przyjazdów do bodajże dwóch na rok, później tylko raz na rok… a teraz po kolejnych zmianach jest tak, że skierowanie od specjalisty ląduje na samym końcu listy oczekujących i czeka latami na swoją kolej. Głównym priorytetem są teraz pacjenci poszpitalni, gdyby Piotr chciał ominąć kolejkę, to mógłby np. iść do szpitala na kilka dni, a następnie zgłosić się ze skierowaniem szpitalnym, wtedy czas oczekiwania może się skrócić do… trzech miesięcy (!).
To przykre, że nie ma już dla nas miejsca w Górznie. Rozumiem, że przepisy się zmieniają, ale starszemu schorowanemu człowiekowi kazać czekać dwa lata tylko po to aby się dowiedział, że musi czekać kolejne 11 lat na turnus… brakuje mi słów aby to skomentować. Można oczywiście pokombinować ze skierowaniem szpitalnym, ale czy na tym to polega żeby oszukiwać aby wyegzekwować swoje prawa? Czy człowiek nie może sobie spokojnie złożyć skierowanie od lekarza i pojechać sobie chociaż raz na 2-3 lata na turnus? Wiem, że szpitalni chorzy też są ważni, ale dzięki takiemu traktowaniu czujemy się gorsi, jak ludzkie odpady wyrzucone na śmietnik, nikomu niepotrzebni…
Chyba nie o takim życiu marzyliśmy…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: