Archiwum | Kwiecień, 2016

Grypa i przebłysk

1 Kwi

Nigdy nie lubiłem chorować. Gdy dopadło mnie przeziębienie, grypa czy atak rotawirusów, to odchorowałem to w miarę szybko, ale nie lubiłem tej męki – gorączki, bóli mięśni, biegunek czy innych dolegliwości. A szczególnie nie cierpiałem kaszlu, bo bardzo mnie męczył i osłabiał moje płuca.
Póki jeszcze nie znałem dokładnie mojej choroby, to nie przejmowałem się innymi dolegliwościami. Potem gdy nawiązałem kontant z IFOPA i otrzymałem od nich podręczniki o FOP, gdy dałem je do przetłumaczenia i mogłem poznać szczegóły, to przeczytałem że problemem mogą być infekcje płucne z uwagi na utrudnione oddychanie podczas grypy lub przeziębienia spowodowane skostnieniami w obrębie klatki piersiowej. Przeraziła mnie informacja, że najczęstszą przyczyną śmierci chorych z FOP jest zapalenie płuc. Wcześniej nie zwracałem na to uwagi, ale teraz gdy się o tym dowiedziałem, to każda informacja na grupie IFOPA o śmierci chorego z powodu zapalenia płuc lub grypy przyprawiała mnie o dreszcze, a każde moje przeziębienie przechodziłem ze strachem i myślami czy to nie będzie moja ostatnia infekcja. Na szczęście jeszcze przechodzę przeziębienia i grypy bez większych problemów…
Chociaż ostatnio taryfa ulgowa chyba powoli się kończy. Jakiś miesiąc temu dopadła mnie grypa przyniesiona przez jednego z domowników. Przyszła niespodziewanie, bo położyłem się spać zdrowy, a rano już byłem chory – ból mięśni, lekka gorączka, osłabienie, okropny katar, a przede wszystkim ból gardla i brak możliwości mówienia. Dopiero po śniadaniu i gorącej herbacie gardło mi trochę „odtajało”.
Oczywiście zaraz wziąłem leki na grypę – Gripex do picia na gorąco, tabletki na kaszel i katar… gorączka minęła szybko, kaszel trzymał dłużej. Na wszelki wypadek przyjechał lekarz, który zapisał mi antybiotyk, po kolejnych kilku dniach wszystko minęło, jedynie kaszel męczył mnie trochę dłużej. Ale zaczął odpuszczać po zażyciu ziołowych tabletek do ssania.
Niestety, grypa musiała uaktywnić FOP. Po moich ostatnich problemach z nogami było w miarę spokojnie, aż tu nagle… kilka dni temu gdy położyłem się do łóżka, to zacząłem odczuwać takie lekkie drętwienie w lewej nodze. Myślałem że to może od zbyt długiego leżenia na jednym boku, więc przekręciłem się na prawą stronę i zasnąłem. W nocy budziłem się co jakiś czas, bo zacząłem odczuwać coraz większy ból w lewym udzie od kolana aż do pośladka (od spodu, tam gdzie mam już duże skostnienie). Rano nogę czułem trochę zdrętwiałą, ale nie bolała specjalnie, do łazienki szedłem normalnie. Potem gdy usiadłem na wózk, to ból zaczął się powiększać. Czułem się jakbym siedział na twardej desce, nie wiedziałem w jakiej pozycji usiąść żeby mi było wygodnie i tak mocno nie bolało. Nawet tabletka przeciwbólowa nie pomogła.
Do wieczora jakoś wytrzymałem, przed spaniem mama posmarowała mi tą nogą żelem przeciwbólowym Diklofenak, trochę mi ulżyło, ale na krótko, w nocy znowu zacząłem odczuwać ból nogi. Rano było to samo co poprzedniego dnia – trochę zdrętwienia, ból się nasilił na wózku, ale tym razem skoncentrował się w ścięgnach pod kolanem. Mama pojechała w południe do lekarza, przywiozła mi Encorton (silny steryd przeciwzapalny). Wziąłem wieczorem jedną tabletkę (okropnie gorzka), przed snem znów smarowanie Diklofenakiem i… początkowe zdrętwienie i ból z czasem ustąpiły i wreszcie mogłem spokojnie przespać noc.
Trochę się obawiam czy ten przebłysk nie ograniczy mi możliwości chodzenia, ale lewa noga jest już trochę zgięta i usztywniona w kolanie, więc chyba nie pogorszy mi ruchu. W ostateczności jak mi zegnie nogę jeszcze bardziej, to włożę do kapci poduszkę z grochem lub gryką żebym mógł dosięgnąć nogą do podłogi, albo pożyczę od mamy szpilki. 😀

To na razie wszystko, trzymajcie się ciepło, a ja idę delektować się czekoladą i bólem przebłysku 😉

Reklamy
%d blogerów lubi to: