Pierwszy letni spacer

20 Lip

Nadeszła wiekopomna chwila… 😉
Gdy ostatni raz byłem się przewietrzyć, to nie przypuszczałem, że następny spacer odbędę po wielu miesiącach. Końcówka września 2016 roku pozwoliła mi jeszcze raz nacieszyć się ciepłą słoneczną pogodą i po raz ostatni zaczerpnąć świeżego powietrza. Potem wózek elektryczny zaparkował w pokoju, aby tam przezimować.
Ja już jestem przyzwyczajony do tego, że przez zimowe pół roku jestem uwięziony w domu i nie wychodzę na dwór. Głównie ze względu na słabą odporność organizmu, bo chociażbym się grubo ubrał, to siedząc nieruchomo na wózku szybko przemarznę. A poza tym nie chcę się przeziębić, bo przy klatce piersiowej ściśniętej w kostnym pancerzu zapalenie płuc mogłoby być przyczyną zakończenia przeze mnie żywota.
Czas zimowy tradycyjnie spędziłem na rozrywce – graniu w gry i oglądaniu filmów i seriali.
Przyszła wiosna, ale nadal byłem uwięziony w domu, bo pogoda była raczej kiepska. Dopiero na przełomie maja/czerwca zrobiło się trochę cieplej. Pierwsze moje wyjście na dwór było krótkie – korzystając ze słonecznej pogody wyjechałem sobie przed dom żeby się trochę dotlenić i przyzwyczaić skórę do słońca. Godzinka siedzenia pod kapeluszem wystarczyła abym się trochę zarumienił. Myślałem że następnego dnia będę mógł wyjechać na długo wyczekiwany przeze mnie spacer, ale pogoda już się popsuła, przyszły burze i tyle było ze spaceru. Potem była taka przeplatanka pogodowa – albo zimno, albo wietrznie, albo deszczowo, albo upał. Jeszcze chyba raz czy dwa załapałem się na posiedzenie przed domem, ale to było wszystko…
Aż wreszcie doczekałem się… we wtorek 18 lipca pogoda zrobiła się taka w sam raz na spacer – temperatura 23 stopnie, umiarkowane słońce, trochę chmur na niebie… mama uszykowała mnie do wyjazdu i pojechałem. Oczywiście ruszyłem do lasu na Krajkowo, bo najbardziej mi brakowało leśnego powietrza i tego spokoju. Po drodze obserwowałem jak się zrobiło wszędzie zielono, a na polach dojrzało już zboże, które powoli zaczyna być koszone.
Dojechałem do lasu, dalej jechałem sobie wolniutko patrząc przy okazji czy są grzyby. Coś tam było, ale nie jestem pewien czy to były jadalne (no w sumie to wszystkie grzyby są jadalne, chociaż niektóre tylko jeden raz 😉 ). Wyjechałem z lasu i toczyłem się dalej asfaltem, aż tu z naprzeciwka wyjechał kombajn. Zastanawiałem się jak mnie minie, bo był szeroki, a przy brzegu drogi rosły drzewa i krzewy akacji i brzozy. Ale na szczęście zanim się spotkaliśmy, to skręcił w boczną drogę, więc mogłem w spokoju kontynuować moją jazdę przed siebie. Po kilku kilometrach dotarłem do Krajkowa, przejechałem przez wieś (przy okazji spotkałem cztery bociany w gnieździe na słupie elektrycznym), na końcu zrobiłem kółko na rondzie i ruszyłem z powrotem do domu.
Jako że słońce było nisko i świeciło mi prosto w oczy, to miałem trochę utrudnioną jazdę, bo mimo okularów fotochromowych byłem trochę oślepiony. Ale jako tako jechałem, a potem to już skręciłem do Żabna i słońce było z boku. Powolutku, bez pośpiechu, przejechałem znów przez las, wyjeżdżając z niego spotkałem mamę na rowerze, jechała na grzyby, ale gdy mnie zobaczyła, to postanowiła wrócić do domu. Gdy po kilkunastu minutach dotarłem do furtki, to już na mnie czekała, wjechałem do domu, przesiadłem się na zwykły wózek, a potem musiałem uzupełnić braki płynów w organizmie, bo ta jazda pod słońce trochę mnie odwodniła.
W środę rano wstałem trochę połamany, bo moje nogi odzwyczaiły się od długich spacerów (zrobiłem prawie 13 km), ale już jest dobrze.
Dobrze było się tak przewietrzyć po 10 miesiącach (!) siedzenia w domu, człowiek od razu czuje się inaczej, energii też jest więcej. Mam nadzieję, że pogoda nadal będzie dopisywać. 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: